Historia Klubu

 

Obrazek do działu - historia klubu.

 

Od zarania dziejów ludzie zmagali się z wieloma ponadczasowymi problemami, których przykładem jest bieda. I to właśnie w ubóstwie można doszukiwać się źródła istnienia Celtic Football Club. Brzmi niewiarygodnie, prawda? Niedługo wszystko stanie się jasne. Zapraszam do lektury historii powstania i funkcjonowania 42-krotnego mistrza Szkocji w piłce nożnej - klubu piłkarskiego Celtic. 

Ta historia ma swój początek w małej kaplicy im. Świętej Marii przy East Rose Street we wschodniej części Glasgow. Obecnie ten kościółek znajduje się na Forbes Street. Ludziom z okolicy nie wiodło się najlepiej, na ulicach roiło się od śmieci, które wiatr, swoimi silnymi podmuchami roznosił pod drzwi obskurnych domów. W parafii im. Św. Marii pracował pewien uczynny ksiądz. Brat Walfrid, bo o nim mowa, przewodził grupie ludzi, którym los innych nie był obojętny. W jej skład wchodzili zarówno Szkoci, jak i rodowici Irlandczycy. 6 października 1887 r. postanowili wziąć sprawy we własne ręce i założyć katolicki klub piłkarski. Podstawowymi zadaniami tegoż klubu była naprawa fatalnej sytuacji materialnej rodzin zamieszkałych na wschodnim krańcu Glasgow, w dzielnicy East End. Fundusze na tę działalność miały być zbierane na meczach wśród kibiców. Ta, warta pochwały i szczytna inicjatywa ludzi o wielkim sercu, dała początek, jak się później okazało, niezwykle utytułowanemu klubowi z Glasgow - Celticowi. 

Nowo powstała drużyna bardzo szybko się rozwijała, głównie dzięki dużemu napływowi irlandzkich imigrantów do zachodniej Szkocji. Większa część z nich sympatyzowała i pomagała wówczas Celticowi. To oni byli swego rodzaju fundamentem pod tę wspaniałą konstrukcję. Okazało się, że swoją popularnością Celtic szybko dorównał klubowi bardziej dojrzałemu w tamtych czasach - Rangersom. 

Glasgow Rangers - klub mający wielu zagorzałych sympatyków w zachodniej Szkocji - szybko odgrodził się wielkim murem od lokalnego przeciwnika. Nastąpiło to już podczas pierwszego oficjalnego spotkania obu drużyn, datowanego na 28 maja 1888 r. rozegranego na Celtic Park. Był to mecz "towarzyski", gdyż wówczas nie istniały jeszcze rozgrywki ligowe (pierwszy ligowy sezon w Szkocji zainaugurowano w 1890 roku). Pierwsza konfrontacja obydwu ekip z Glasgow ściągnęła na stadion ogromną publiczność. Kibice mogli dowiedzieć się o planowanym meczu z licznych plakatów porozwieszanych w lokalach kuchennych w glasgowskich slumsach. Pierwsze, historyczne derby zakończyły się zwycięstwem gospodarzy aż 5:2. 

Celtic w dużym tempie zyskiwał coraz większą popularność. Nowe "osady" kibiców zielono-białych wyrastały jak grzyby po deszczu na terenie zachodniej Szkocji. Szkoci oszaleli na punkcie futbolu. Całe Glasgow zostało podzielone na sympatyków Celticu i Rangersów, którzy w wyraźny sposób identyfikowali się ze swoimi ukochanymi drużynami. Celtic stał się pasją i sensem życia wielu ludzi. 

Na pierwszy znaczący sukces kibice zielono-białych nie musieli długo czekać. Już w drugim roku swojego istnienia Celtowie zdobyli trofeum o nazwie North-Eastern Cup, miażdżąc w finale zespół Cowlairs. Jednak już kilka miesięcy wcześniej The Bhoys mogli zapewnić sobie pierwszy puchar do klubowej gablotki. Niestety, po awansie do finału Pucharu Szkocji, Celtic nie sprostał bardziej doświadczonej ekipie Third Lanark. 

Zespół rósł w siłę. W szeregi zielono-białych wstępowali nowi, młodzi i bardzo utalentowani piłkarze, którzy potrzebowali jednak czasu na zgranie. Nie minęły trzy lata, a fani Celtów zapomnieli o przegranej z Third Lanark, gdyż łupem ich pupili padł, pierwszy raz w historii, Puchar Szkocji. W finale na Ibrox Park duma wschodniej części Glasgow pokonała Queens Park 5:2. Po tym sukcesie klub zmienił swoją siedzibę i przeniósł się na Kerrydale Street. 

Szał na punkcie Celticu przedostawał się przez całą Szkocję, powodując, że klub zyskał kolejne zastępy fanów w różnych częściach kraju. Naturalnym następstwem prężnego rozwoju Celticu były transfery najlepszych szkockich piłkarzy młodego pokolenia. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Piłkarze grający w biało-zielonych strojach po raz pierwszy wznieśli puchar za mistrzostwo kraju w 1893 r. 

Futbolowe szaleństwo, które ogarnęło całą Szkocję napędzało sporą piłkarską koniunkturę. Zyski z prowadzenia klubu były coraz większe, coraz więcej ludzi przychodziło na mecze, kupowało bilety. W 1897 r. komitet wykonawczy Celtic FC postanowił przekształcić klub w ówczesny odpowiednik dzisiejszej sportowej spółki akcyjnej. Na czele nowej firmy stanął legendarny menedżer Willie Maley. 

Po mimo usilnych starań ze strony innych klubów, a w szczególności Rangersów, nic nie zatrzymywało rozwoju Celticu. Zielono-biała fala zalała całą Szkocję, a kolejne Celtyckie oazy pojawiały się tak szybko jakby rozmnażały się przez pączkowanie. Celtic można by porównać do rośliny, która miała porządny korzeń i długą stabilną łodygę (administracja), mnóstwo liści (fani) i zniewalająco piękne kwiatki (kolejne sukcesy). Po sześciu latach nieprzerwanej dominacji na krajowej scenie (mistrzostwa Szkocji w latach 1905-10), klub zyskał popularność wśród ludzi wszystkich wyznań. Chciałoby się rzec: Celtic ponad podziałami! 

Jednak wraz z kolejnymi sukcesami The Bhoys rosło napięcie między kibicami obu zwaśnionych drużyn, a jednocześnie ludźmi różnych wyznań, bo ciągle ogromną większość sympatyków Rangersów stanowili protestanci. The Bhoys kibicowali natomiast głównie katolicy. Boiskowa walka piłkarzy dwóch klubów z Glasgow nasiliła międzywyznaniowe animozje. 

Kibice Celticu byli świadkami bezprecedensowego sukcesu swoich pupili w 1907 r. Wówczas zielono-biali okazali się pierwszym klubem w historii piłki nożnej, który zdobył mistrzostwo kraju i wygrał krajowy puchar. Podobno łatwiej jest sukces osiągnąć niż go później powtórzyć. Tymczasem graczom z Celtic Park nie przysporzyło to żadnego kłopotu. W 1908 r. potwierdzili swoją klasę zdobywając ponownie, drugi raz z rzędu "podwójną koronę". Śmiało można stwierdzić, że tym samym koronowali się na królów Szkocji. 

Fani Celticu mogli ponownie chodzić z podniesionymi głowami w 1914 r. I to nie tylko do warzywniaka. Mogli sobie urządzić iście morderczy maraton, gdyż ich ukochani piłkarze 4 razy z rzędu okazywali się najlepsi w Szkocji, wygrywając rozgrywki ligowe w latach 1914-17. Niestety, po tym paśmie wspaniałych osiągnięć nastąpił poważny kryzys i 20 lat posuchy. W ciągu dwóch dekad klubowa gablotka nie powiększyła się o choćby jedno trofeum. 

Po dwudziestu wiosnach przyszedł czas na historyczne spotkanie w finale Pucharu Szkocji pomiędzy Celtikiem a Aberdeen. Ta finałowa konfrontacja, wygrana przez zielono-białych, trafiła na zawsze do annałów futbolu, ze względu na porażająco wielką liczbę widzów, która zasiadła tego wieczoru na trybunach Hampden Park. 146 433 ludzi - takiej publiki nie przyciągnął na stadion żaden inny mecz aż po dziś dzień! 

Dwa lata później znów było głośno o piłkarzach z Celtic Park. A to za sprawą skromnego (1-0) zwycięstwa nad Evertonem w finale Pucharu Imperium (w oryginale Empire Exhibition Trophy). 12 miesięcy po tym sukcesie z klubem pożegnał się dotychczasowy szkoleniowiec Jimmy McStay, a zastąpił go były znakomity piłkarz i kapitan Celticu - Jimmy McGrory. 

Działacze, piłkarze i kibice Celtów na własnej skórze mogli się przekonać, że 13 to nieszczęśliwa liczba. Dokładnie 13 lat trwał bowiem okres, w którym zielono-biali nie wznieśli ani razu rąk w geście ostatecznego triumfu. Tę, swego rodzaju abstynencję przerwał, wygrany 2:0 mecz z Hibernianem w finale Coronation Cup (1953 rok). Ostatni mecz Coronation Cup, imprezy na którą zostały zaproszone najlepsze drużyny ze Szkocji i Anglii, śledziło z trybun aż 117 tys. widzów. 

Celtic przez kolejne lata twardo trzymał się w czołówce ligowej stawki, ale na znaczący sukces kibice musieli czekać 36 miesięcy. Oto w 1956 r. Celtic zrobił kolejny milowy krok w swoim rozwoju. Tego roku piłkarze w zielono-białych strojach zdobyli pierwszy raz w historii Puchar Ligi Szkockiej, istniejący już od 10 lat, pokonując w finale Patrick Thistle 3:0. W następnym roku miało miejsce wydarzenie, później utrwalone w niezliczonej liczbie pieśni i wierzy, co dało mu nieśmiertelność. Tą inspiracją dla kibiców Celticu była najwyższa w historii wygrana z lokalnym rywalem - Rangersami, aż 7-1! (finał Pucharu Ligi) 

Wczesne lata sześćdziesiąte były okresem, w którym Celtic z tremą debiutanta pukał do drzwi z napisem "europejskie puchary". W 1964 roku, w swoim drugim sezonie na europejskich salonach zielono-biali dotarli aż do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów, ustępując w walce o finał rumuńskiemu MTK Bukareszt (3-4). Rok później doszło do spektakularnej zmiany na fotelu menadżera zespołu z Celtic Park. Zarząd podjął decyzję o zwolnieniu Jimmie'ego McGrory'ego. Na jego miejsce do klubu zawitał ulubieniec publiczności Jock Stein. Wspaniały debiut nowemu szkoleniowcowi sprezentował Billy McNeill, który strzałem głową w końcówce spotkania z Dunfermline w ramach finału Pucharu Szkocji, wyprowadził Celtów na prowadzenie 3-2. Tej skromnej, jednobramkowej przewagi nie wypuścili już z rąk do końca spotkania. 

Kolejny sezon ekipy Steina także należał do udanych, ale okazał się tylko przedsmakiem do prawdziwej lawiny sukcesów, która czekała na Celtic w 1967 r. Za nim o tej lawinie, kilka słów o osiągnięciach The Bhoys w 1966 r. Wówczas, po 12 latach przerwy drużyna z Celtic Park zdobyła mistrzostwo Szkocji i w Pucharze Zdobywców Pucharów doszła ponownie do półfinału. Tym razem zaporą nie do przejścia okazał się Liverpool. 

Zdecydowanie najlepsze 12 miesięcy katolicki klub z Glasgow przeżywał na przełomie 1966 i 1967 roku. Był to sezon doskonały, w którym Celtic nie miał sobie równych wśród najlepszych zespołów Szkocji, jak i absolutnej czołówki drużyn z Europy. Mistrzostwo Szkocji, Puchar Szkocji i Puchar Ligi oraz zwycięstwo w meczu finałowym Pucharu Mistrzów, w którym Celtic zmierzył się z mediolańskim Interem. Robi wrażenie, prawda? Na stadionie w Lizbonie padł sensacyjny wynik 2:1 dla Szkotów i jeden jedyny raz w historii można było zobaczyć piłkarzy szkockiego klubu wznoszących najcenniejsze europejskie trofeum. 

W takim samym stosunku bramkowym, tyle że na niekorzyść Celtów, zakończył się drugi finał Pucharu Mistrzów, w którym zagrali w 1970 r. Lepszy od naszego klubu okazał się Feyenoord z Wimem Jansenem w składzie. Los miał w przyszłości skojarzyć ponownie Jansena z klubem z Celtic Park. Pod wodzą Steina Celtic 9 razy z rzędu (!) okazywał się najlepszą drużyną na krajowym podwórku (w latach 1966-74), co jest rekordem klubu. 

W 1978 roku doszło do zmiany menadżera w zespole The Bhoys. Po raz kolejny tym, który obejmował to stanowisko okazywał się być były, wspaniały piłkarz Celticu. Tym razem był nim Billy McNeill (a wcześniej Stein i McGrory). Już w pierwszym sezonie udało mu się sięgnąć po mistrzostwo kraju, pokonując w decydującym o tytule spotkaniu Rangersów aż 4:2.

Kolejne mistrzostwo zdobyte w dramatycznych okolicznościach było także zasługą McNeilla. O tym, kto będzie piastował tron piłkarskiego króla Szkocji, rozstrzygnął dopiero korzystniejszy bilans bramkowy. Celtowie rywalizowali wówczas o tytuł z Hearts. Na kolejkę przed zakończeniem rozgrywek Serca wyprzedzały zielono-białych o 3 punkty, jednak przegrały z Dundee, a Celtic wykorzystał ich potknięcie miażdżąc St.Mirren aż 5:0, rzutem na taśmę odzyskując fotel lidera.

Ważny w historii klubu okazał się być 1988 rok. Celtic sięgnął wówczas po "podwójną koronę", którą ostatni raz udało mu się zdobyć 11 lat wcześniej. Stan na 1988 rok - 35 tytułów mistrza Szkocji i 28 zwycięstw w Pucharze Szkocji. 3 lata później działacze Celtów zrezygnowali z usług Billy'ego McNeilla i po raz pierwszy w historii zatrudnili człowieka, który nigdy nie był piłkarzem naszego klubu. Złamali tę tradycję zatrudniając Irlandczyka Liama Brady'ego. Z tego posunięcia płynie jedna nauka, a mianowicie, że nie warto zrywać z tradycjami. Z Bradym jako menadżerem Celtic nie grał dobrze, co szybko skończyło się zwolnieniem Irlandczyka. Na jego miejsce władze The Hoops zatrudniły już byłego piłkarza Celtów Lou Macariego. 

W 1994 r. kibice The Bhoys byli świadkami kryzysu finansowego swojej ukochanej drużyny. Od bankructwa zespół z Celtic Park uratował kibic-biznesmen, Fergus McCann, który przejął stery w klubie. Wymienił zarząd, przedstawił 5-letni plan naprawy finansowej, uwieńczony emisją 10 tys. akcji o łącznej wartości 14 mln funtów. Żaden klub z Wysp Brytyjskich nie zarobił tyle na sprzedaży akcji. Częścią planu była renowacja Celtic Park. Do czasu ukończenia prac budowlanych na swoim stadionie, Celtic rozgrywał mecze na Hampden Park. W 1995 r. do użytku zostało oddany bardzo nowoczesny Parkhead, który mógł pomieścić 60 800 ludzi. Jeszcze w tym samym roku The Bhoys zdobyli pierwsze od 1989 r. trofeum - Puchar Szkocji, po zwycięstwie 1-0 nad Airdrie. 

Nadszedł rok 1997, a wraz z nim kolejne zmiany na ławce trenerskiej. Tym razem z klubem pożegnał się Tommy Burns, a w jego miejsce zatrudniony został były piłkarz Feyenoordu, grający w pamiętnym finale Pucharu Europy w 1970 r., Wim Jansen. Nowy szkoleniowiec wprowadził dobrego ducha do drużyny, co zaprocentowało już parę miesięcy później wygraną w finale Pucharu Ligi z Dundee United. To za kadencji Jansena na Celtic Park sprowadzony został za 650 tys. funtów Henrik Larsson. 

W następnym roku Celticowi, ciągle pod wodzą Wima Jansena, udało się przerwać supremacje Rangersów na krajowym podwórku (The Gers zgarnęli 9 ostatnich tytułów mistrza Szkocji!) i wygrać rozgrywki ligowe po 10 letniej przerwie. 

Na krótko po tym sukcesie doszło do zmiany na stanowisku trenera i dyrektora wykonawczego klubu z Parkhead. Jansena zastąpił słowacki szkoleniowiec o uznanym nazwisku, Józef Venglos. Po wykonaniu swojego pięcioletniego planu Fergus McCann zrezygnował z posady, którą od tej pory piastował Allan McDonald. 

Słowak nie zagrzał długo miejsca na trenerskiej ławce Celticu i niespodziewanie został zmieniony przez Johna Barnesa. O tym, że późne lata dziewięćdziesiąte były pełne zawirowań w The Hoops świadczy kolejna roszada, tym razem na stanowisku dyrektora sportowego, gdzie znalazł się Kenny Dalglish. 

Praca duetu Barnes/Dalglish niestety nie była pasmem sukcesów, jakich życzyliby sobie kibice The Bhoys. Po porażce w finale Pucharu Szkocji z Inverness Caledonian Thistle zarząd klubu podjął decyzję o zrezygnowaniu z usług Barnesa. Drużynę do końca sezonu miał poprowadzić wspomiany wcześniej Kenny Dalglish. Zrobił to z marnym skutkiem, gdyż na zakończenie rozgrywek SPL Celtic stracił do, pierwszych w tabeli Rangersów aż 21 punktów. Zarząd pozbył się Dalglisha a w jego miejsce zatrudnił Irlandczyka - Martina O'Neilla. Wraz z pojawieniem się na Celtic Park tego charyzmatycznego szkoleniowca, który wcześniej pracował w Wycombe, Norwich i Leicester, nastały lepsze czasy dla fanów The Hoops. Na początku swoich pięciu lat pracy na Parkhead (2000 - 2005) O'Neill szybko zaskarbił sobie przychylność kibiców zwyciężając 6-2 nad Rangersami. Za czasów MON-a Celtic sięgał trzy razy po mistrzostwo kraju ( sezony 2000/01, 2001/02 i 2003/04), trzy razy po Puchar Szkocji (2001, 2004, 2005) i raz, w 2001 roku, po Puchar Ligi. Najlepszy sezon na europejskiej arenie Celtic odnotował na przełomie 2002 i 2003 roku, kiedy dotarł do finału Pucharu UEFA, gdzie przegrał z Porto wielkiego Jose Mourinho. Pod skrzydłami O'Neilla niezwykle rozwinął się Henrik Larsson, który w 2001 roku zdobył 53 gole, tym samym zapewniając sobie "Złotego Buta" dla najlepszego strzelca Europy. Bilans irlandzkiego szkoleniowca w Celticu to 282 mecze - w tym 213 wygranych, 40 przegranych i 26 remisów. 

W 2005 r. Irlandczyk zrezygnował z pracy na Parkhead z powodu ciężkiej choroby żony. 1 maja tego samego roku w jego miejsce zatrudniono Gordona Strachana. Szkot pracował w Celticu przez cztery lata zdobywając w tym czasie trzy mistrzowskie tytuły z rzędu (2005/06, 2007/08 i 2008/09). Po fatalnym sezonie 2009/10, były gracz Aberdeen podał się do dymisji. Od tego momentu stery w klubie objął Tony Mowbray. Angielski menadżer nie zagrzał zbyt długo miejsca na Parkhead, gdyż ze względu na słabe wyniki został zwolniony już po 10 miesiącach pracy. 3 kwietnia 2010 roku na stanowisko tymczasowego menadżera Celticu został wybrany Neil Lennon. Irlandczyk z Północy, po bardzo dobrych wynikach, pozostał w klubie na dłużej.

 

Początki często bywają trudne i nowy szkoleniowiec Celticu był doskonałym potwierdzeniem tej tezy. Najpierw przyszła porażka ze Sportingiem Braga w ramach eliminacji do Ligi Mistrzów. Następnie doświadczyliśmy kolejnej kompromitacji, tym razem w Utrechcie. Celtowie przegrali w Holandii aż 0:4 i pożegnali się również z Ligą Europejską. Stało się więc faktem, że w sezonie 2010/2011 walka o trofea - przynajmniej dla The Bhoys - będzie się toczyć wyłącznie na krajowym podwórku.

 

Mimo zdobycia aż 92 punktów tytuł mistrzowski trafił po raz trzeci z rzędu w ręce Rangersów. Drużyna z Ibrox wykorzystała sensacyjną porażkę Celticu w Inverness i dzięki kompletowi zwycięstw w maju zakończyła sezon na pierwszym miejscu w tabeli. Celtowie na otarcie łez zwyciężyli w rozgrywkach Pucharu Szkocji, pokonując w finale Motherwell. Mimo rozczarowującego - jeśli chodzi o ilość trofeów - sezonu, posada irlandzkiego menedżera była niezagrożona.

 

Autorzy tekstu: Maciej Trusiak, Mick Wachowski

Hearts

17.12.2017
godz. 13:30
Pierwszy zespół - Ladbrokes Premiership

3:1 Hamilton

13.12.2017
godz. 20:45
Pierwszy zespół - Ladbrokes Premiership
Celtic Park

1 Celtic 17 41-11 41
2 Rangers 17 35-19 33
3 Aberdeen 17 25-20 30
4 Hibernian 17 26-19 29
5 Motherwell 16 22-22 23
Hearts vs. Celtic 17.12.2017; 13:30
Celtic vs. Partick Thistle 20.12.2017; 20:45
Celtic vs. Aberdeen 23.12.2017; 16:00
Dundee FC vs. Celtic 26.12.2017; 13:30
Celtic vs. Rangers 30.12.2017; 13:00

Które miejsce w grupie LM zajmie Celtic?

3.:
90%
2.:
10%
4.:
0%
1.:
0%
Głosowano: 10 razy
Stroje piłkarskie Celtic

cialis, kamagra, viagra - apteka internetowa online kup tanią kamagrę lub viagrę na Cialisnajtaniej.pl

Jeśli widzisz braki lub uważasz, że możesz wnieść do tematu coś ciekawego, skontaktuj się z nami!